Przygodne społeczeństwo

paragliding-229469Zaczęłam popadać w kompleksy, czułam, że w pewnym sensie odstaję od reszty, że moje życie nie jest pełne, czegoś mi brak. W czym tkwi problem? Problem tkwi w przygodzie. Gdy słucham, jak inni ludzie opowiadają o sobie, to dochodzę do wniosku, że chyba jestem straszną nudziarą, w ogóle nie rozumiejącą, o co teraz w świecie chodzi.

Dzisiaj życie nie może być takie oczywiste. Już nie żyje się tak po prostu. Chcesz być cool? Musisz tak ubrać to, co robisz, by innym wydawało się to atrakcyjne. Teraz nie wystarczy mieć zawód i hobby. Ten zestaw jest już passé. Dziś oprócz tego, że jesteś dyrektorem kreatywnym agencji reklamowej, a w wolnych chwilach skaczesz ze spadochronem z najwyższych mostów świata, musisz mieć jeszcze kilka przygód, które składają się na Twoje życie. I wcale nie chodzi o przygodę wujka, którego pies uratował przed atakiem dzika w lesie. Chodzi o przygody będące prozą dnia codziennego. Chyba przesiąkliśmy do reszty marketingiem, bo teraz każdy musi sprzedawać swoje życie ładnie zapakowane, inaczej nikt nie zwróci na nas uwagi. Takim rodzajem opakowania jest przygoda. Można przecież powiedzieć, że w ramach samorozwoju kupiliśmy średniej jakości aparat fotograficzny i będziemy cykać fotki naszych dzieci, obiadu, czy kwiatków na działce. Lepiej powiedzieć jest, że rozpoczęliśmy przygodę z fotografią, bo to punktuje nas wyżej w towarzystwie.

Być może to wpływ literatury poznawanej w szkole, jak na przykład „Przypadki Robinsona Crusoe”, czy „W pustyni i w puszczy”, a może to wpływ show biznesu, w którym to tak zwane gwiazdy nie miewają zmagań, problemów, kłopotów, doświadczeń czy nawet wyzwań, one właśnie żyją przygodami. Każda dziedzina ich życia to jakaś przygoda.

Czasami to wdzięczne słowo ma służyć oswojeniu czegoś, z czym nie do końca chcielibyśmy mieć przygodę. I tak przykładowo mamy przygodę z odchudzaniem. No bo łatwiej jest zrzucać sadełko, gdy jest to przygodą, a nie smutną konsekwencją innych przygód, jak np. przygody
z pieczeniem muffinek.

Taki jest teraz trend, że już nie można mieć normalnego życia. Teraz trzeba wieść życie pełne przygód. W każdym razie tak wypadałoby o nim mówić, jeśli chce się być uznawanym za człowieka nowoczesnego, zorientowanego w świecie oraz takiego, który coś ze swoim życiem robi. Przecież zwyczajny zjadacz chleba nie ma przygód. Chyba że jego życie to akurat przygoda ze zjadaniem chleba.

Jako że aspiruję do stania się pełnoprawnym członkiem tego postępowego społeczeństwa, również postanowiłam rozpocząć swoją przygodę. Będzie to przygoda z felietonem.

PS. Jeśli zdecyduję się na kolejne przygody w swoim życiu, to będą miały zdecydowanie krótszy wstęp, niż ten powyżej.